Jest sobie taka książka Roal Dahl'a "Matylda". O dziewczynce z pewnymi niezwykłymi zdolnościami. Nie dość, że jest bardziej dojrzała i dorosła od swoich rodziców, to na dodatek jest niezwykle inteligenta... i ma kilka zdolności wręcz nadprzyrodzonych.
Książka jak książka, uwielbiałam jednak ją czytać (przeczytałam kilka razy) jako dziecko. Dahl ma niezwykły sposób pisania, który wyjątkowo przypadł mi do gustu i w niezwykły sposób potrafi pobudzić wyobraźnię.
Pytanie jest inne - co się dzieje z Matyldą jak dorasta? Czy niezwykłe dziecko staje się niezwykłym dorosłym czy nudnym? Według Dahla myślę że niezwykłym, bo interesujący dorośli w jego światach są jak dzieci.
Jestem Matyldą. Dorosłam, ale jeszcze jestem dzieckiem.